Gorańca żal

Gorę można objechać samochodem w półtorej godziny. Skrawek należy do Albanii, niemniej jednak to w Kosowie leży jej zasadnicza część (miasto i 18 spośród 30 wiosek). Co z tego, że jest nas niedużo? – mówi historyk Yahiya Maznikar. – Nie jesteśmy ani muzułmańskimi Serbami, ani słowiańskojęzycznymi Albańczykami, nie jesteśmy też Bułgarami czy Macedończykami. Nasza historia jest taka, że Gorańcy wciąż muszą, na zmianę, udowadniać albo kryć, kim są. Spór toczy się również o dialekt, którym Gorańcy rozmawiają. Sami użytkownicy nazywają go našinskim, naszym, ale językoznawcy toczą boje. Sprawy nie ułatwia fakt, że našinski należy do dialektu torlackiego, którym mówi ludność południowej Serbii, zachodniej Bułgarii i północnej Macedonii. Taka sytuacja umożliwia serbskim uczonym wskazywać cechy staroserbskie, bułgarskim unaoczniać związki z bułgarskim, a macedońskim podkreślać obecność macedońskich analogii w języku Gorańców. Badacze albańsko-kosowscy rozsądnie wskazują jednak, że našinski nie jest w żaden sposób językiem skodyfikowanym i łatwo jest manipulować argumentami i dowodami językoznawczymi. Znaleźli zresztą, mocno kontrowersyjne, rozwiązanie tego kłopotu: uznali našinski za gwarę bośniacką (choć sam bośniacki został uznany za język dopiero w 1995 r.). Gorański wkład do skarbnicy kultury masowej to, oprócz dwóch piłkarzy, melodia drugiego utworu na ścieżce dźwiękowej z muzyką do filmu Emila Kusturicy „Arizona Dream” w aranżacji Gorana Bregovicia. Pomimo że Gorańcy systematycznie muszą udowadniać Serbom, że nie są Albańczykami, a Albańczycy z uporem mówią o nich „zakute Serby”, to udało im się uniknąć udziału w serbsko-albańskim konflikcie. Z jedną stroną łączył ich język i odczucie etnicznej bliskości, z drugą zaś religia i bliskość kulturowa. Wojna kosowska przeszła tu bokiem, bombowce NATO zniszczyły przekaźniki TV i posterunki graniczne na granicy z Albanią, siedmiu Gorańców poniosło śmierć w szeregach jugosłowiańskiej armii.
Więcej: kraków warszawa samochodem