Strauss-Kahn nie pójdzie siedzieć

Prokurator Cyrus Vance odmawia sprawiedliwości ofierze gwałtu - oburzał się przed budynkiem prokuratury adwokat. Adwokaci Straussa-Kahna oświadczyli, że jest on "wdzięczny", i przypomnieli, że od początku nie przyznawał się do winy. Sam prokurator milczał. Wszystko zaczęło się 14 maja. Wówczas 32-letnia Diallo, imigrantka z Gwinei pracująca w nowojorskim hotelu Sofitel, oskarżyła 62-letniego Straussa-Kahna, że gdy przyszła posprzątać pokój, rzucił się na nią nagi, próbował zgwałcić i zmusił do seksu oralnego. Francuz, wtedy jeden z najbardziej wpływowych osób świata i bardzo prawdopodobny kandydat francuskiej lewicy w wyborach prezydenckich w 2012 roku, został aresztowany i oskarżony o siedem czynów. Nie przyznał się do żadnego. Wiele wskazywało na to, że w hotelu do czegoś doszło. W amerykańskim systemie prawnym umorzenie jednej sprawy nie przesądza o drugiej. Przeciwnie, sprawa cywilna może być dla Diallo łatwiejsza do wygrania. W obu o winie orzeka ława przysięgłych, niemniej jednak tylko w procesie karnym musi być jednogłośnie i "ponad wszelką wątpliwość" przekonana o winie oskarżonego. W sprawie karnej oskarżony posiada prawo milczeć, w sprawie cywilnej - nie. Wreszcie - Diallo może w sprawie cywilnej wybrać sąd. Jeżeli już wybierze ten najbliższy swego lokalu mieszkalnego w nowojorskim Bronxie, czyli dzielnicy czarnych, szanse, że ława przysięgłych będzie jej sprzyjać, będą większe. W odczuciu wielu Amerykanów sprawa Straussa-Kahna to przykład wykorzystania biednej ciemnoskórej imigrantki przez białego mężczyznę u władzy, który czuł się bezkarny. Adwokat Diallo nie odpuszcza też w sprawie karnej. ...